|
Obudził mnie szum startującego samolotu... jak zwykle w takich chwilach zastanawiałam się czemu mieszkam tak blisko lotniska. A potem sobie odpowiadałam śmiejąc się "bo tu jest cicho i spokojnie". Leżąc sobie rozmyślałam nad tym co będe robić przez dalsza częśc dnia, do głowy przychodził mi tylko jeden pomysł...długa relaksująca kąpiel, oczywiście jak pomyślałam tak zrobiłam. Zajeło mi to troszkę ponad pół godziny, ale naprawdę warto było. Czułam się taka odprężona i pozytywnie nastawiona do życia. Teraz zeszłam zrobić sobie śniadanie, coś lekkiego była to bułeczka z dżemem i szklanka mleka. Kiedy to brałam kolejny łyk białego płynu zadzwonił dzwonek do drzwi... pobiegłam szybko otworzyć i wtedy zdębiałam. To on pomyślałam, stał w mych drzwiach a ja? ja jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w jego oczy... w pewnej chwili jednak oderwałam od niego wzrok, miał uśmiech na twarzy tylko w pierwszym momencie nie wiedziałam czemu dopiero kiedy dotknął swoją reką moich ust zrozumiałam że wyciera mi mleko, które zostawiło swój ślad nad górną wargą. Zawstydziłam się strasznie, czułam jak robię się czerwona ale jemu widocznie to nie przeszkadzało.. wszedł za mną do salonu i usiadł na kanapie wpatrując się w mój szlafrok z nadrukiem jakieś postaci z bajki Walta Disneya. Ehh to jakaś porażka, on taki przystojny przychodzi do mnie po co? Na odpowiedź długo czekac nie musiałam. -Cześć. Patryk jestem! -eh ghh yy Witaj... yyy Renia, miło mi! -pewnie zastanawiasz się co mnie do Ciebie sprowadza? -nooo... (nie mogłam przełamać wstydu) -coś taka zawstydzona Reniu, usiądź musimy poważnie porozmawiać. -ok. Usiadłam na przeciw, widziałam dokładnie jego naprężone mięśnie karku, widać było po nim że jest zdenerwowany tylko czym? Czy wysoki brunet o niebieskich oczkach, opalonej skórze i wyglądzie modela może być zestresowany... myśli krążyły mi po głowie jak karuzela. Co on chce, czemu tak z rana, uspokój się Renata... poprostu zapytaj. -No więc co Cię do mnie sprowadza (wyjąkałam jakoś) -Reniu mam problem i chyba tylko Ty możesz mi go pomóc rozwiązać. -Ja!?? (zdziwiłam się bardzo). -Tak Ty! Chodzi o to że Ciebie moja rodzina nie zna a chciałbym im Ciebie przedstawić jako moją dziewczyne (wręcz jednym tchem wypowiedział to zdanie)! Widziałam jak po tym zdaniu rozłuźnia się, chyba ma juz to najgorsze za sobą a ja... naszły mnie skórcze wszystkich części ciała poczynając od języka. Zatkało mnie... nie wiedziałam co powiedzieć, to się działo za szybko. Przełamałam się jednak... -Ale jak to, nie rozumiem. Co masz na myśli mówiąć "dziewczynę"? -No wiesz, chcę żebyśmy udawali parę przed moimi rodzicami, przylatują z USA jutro a ja im od zawsze pisałem że mam kogoś ...kłamałem. Pomóż mi zaspokoić ich ciekawość... poudawaj że jesteśmy ze sobą, wtedy dadzą mi spokój i nie będą mi zawracać głowy kazaniami o związkach. -Ale czemu akurat ja, przecież napewno masz wiele przyjaciółek.. pomogą Ci. -Nie! Nie mam, a nawet jakby jakaś była to nie taka jak Ty. (spojrzał tak inaczej na mnie wymawiając te słowa). -taka jak Ja? co to znaczy... (to jakiś sen chyba, marzyłam o nim czasami a teraz to się spełnia) -Oni lubią takie dziewczyny jak Ty, spokojne, ładne, mądre ... zgódź się proszę. Czułam że nie mogę odmówić bo wtedy się załamie i ja też bo w końcu to była szansa na poznanie go bliżej...moja odpowiedź brzmiała TAK. Widziałam radość w jego oczach tego dnia, i przez wieczór ...spędziliśmy ze sobą mnóstwo czasu, chcieliśmy się poznać żeby rodzice nic nie podejrzewali... Następnego dnia juz o 10.oo byłam u niego, poznawałam dom i jego upodobania co do wystroju. Rozmawiałam z nim chwilkę o jego rodzinie a potem wyszliśmy aby spacerkiem dojść na lotnisko. Spotkanie to było chyba udane skoro rodzice z zadowoleniem patrzyli na nas i mówili jakie to syn ma szczęście. Ja oczywiście ze wstydu nic się nie odzywałam, zerkałam jedynie na tą całą trójkę i zastanawiałam się co będzie dalej... na szczęście aż do wieczora wszystko brzebiegało zgodnie z planem. Szkoda tylko ze zapomnielismy o jednej ważnej rzeczy, ustalić gdzie mieszkamy, w momencie kiedy tata Patryka zapytał się o to on odpowiedział że mieszkam u niego... i tu nastapiła załamka. Jak ja mam mieszkać u niego, spać z nim w łóżku i wogóle... wyszłam do kuchni udając że muszę pozmywać naczynia a Patryk przyszedł po chwili za mną. Przeprosił mnie za tą całą sytuacje i powiedział że to tylko jeden dzień ... jutro rodzice jadą do siostry więc tylko dziś muszę u niego zostać. Westchnełam tylko, odłożyłam talerz i kiwając głową oznajmiłam że się zgadzam... wtedy on zrobił coś czego robić nie powinien, pocałował mnie w usta! Nasze wargi stykały się przez dłuższy czas, ja nie chciałam aby uciekły a on chyba to wyczół bo złapał mnie za kark i przysunął jeszcze mocniej do siebie. Teraz nasze języki się ze soba spotkały... ale nie na długo. Do kuchni weszła mama Patryka mówiąc że już spać idą i życzyła nam spokojnej nocy. Pomogłam mu posprzątać a potem poszłam do łazienki wziąść prysznic. On za ten czas naszykował mi swoją koszulkę do spania. Kiedy ją zabierałam tak od niechcenia zapytałam się gdzie będe spać i wcale nie zdziwiłam się kiedy odpowiedział że z nim. Poświadomie chyba nawet na to czekałam. Założyłam koszulkę i położyłam się obok niego. Łóżko było na tyle duże że nie musieliśmy się nawet dotykać. Ale chyba Patryk chciał inaczej... w pewnej chwili poczułam jego oddech na mej szyji. Zdrętwiałam cała, nie wiedziałam co będzie dalej ale poddałam się temu... w tej chwili on położył mi ręke na brzuszku aby po chwili sunąć nią w góre przy okazji podnosząc moją koszulke. Pocałował mnie tak namiętnie jak tylko potrafił, trwało to tak dlugo że zdążyłam odpłynąć. Po chwili jego usta zeszły niżej... całował moje piersi, pieścił je językiem tak długo że aż sutki stwardniały a ja poczułam że jestem mokra. On nie czekając na moją reakcje zszedł znów niżej, i niżej... poczułam teraz lekki chłód... on to robił, penetrował językiem moją muszelkę a ja... ja odpływałam w niezmierzoną otchłań podniecenia. Nie czułam już różnicy między jego paluszkami a penisem, czułam za to jak kładzie się na mnie, jak przygniata mnie swoim umięśnionyn ciałem, jak jego oddech obija się o me lewe ucho i jak jego penis wchodzi i wychodzi powolu. Ruchy jego stwały się coraz szybsze i szybsze...podniósł się na rękach aby móc patrzeć na mnie w tej chwili, która się zbliżała...zaczełem oddychać bardzo mocno, jęczeć, mruczeć kiedy to w końcu ucichłam. Wiedział że doszłam dlatego też wyszedł ze mnie i kładąc się obok zaczął gładzić brzuszek. -to nie koniec kochanie (powiedział...) A ja uśmiechnełam się jedynie... czując jak znów się rumienie
Tej nocy kochaliśmy się jeszcze 3 razy było cudownie i nadal jest...
|