Nic w tym dziwnego, to fakty. A głęboko zakorzeniona mentalność do wybierania modnych, często niezbyt łatwych zawodów to już normalka. Wiadomo, że każdy ma inne gusta i do czego innego smykałkę. Zawsze uważałem, że wiedza nie jest wyznacznikiem umiejętności i do dziś jakoś dobrze mi się żyje. Wracając do tematu przytłoczenie w pracy tzw. "nawałnica" czy jak kto tam napisze często przekłada się na samopoczucie ogólne. Po prostu jesteśmy zmęczeni do tego stopnia, że wolimy się przespać niż powiedzmy w piątek wieczorem wyjść ze znajomymi na piwo do pubu chociażby. Niestety w moim przedziale wiekowym to coraz częściej mi wypominają, że "nie jesteśmy już jak jakieś
nastolatki" żeby wciąż chulać. Fakt, faktem było się młodszym to więcej można było mimo zmęczenia materiału.