gry erotyczne blog erotyczny filmy erotyczne sexshop online anonse towarzyskie strona gwna forum erotyczne
Teraz jest 10 lut 2012, o 07:04

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2008, o 18:44 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
Jest ciemno. Choć nie, to złe słowo. Panuje nieprzenikniona czerń. Nie widzę nic. Ale czuję, że coś krępuje me nadgarstki i nogi w kostkach. Unieruchomiony jestem totalnie. Umocowany do ściany. Jak ukrzyżowany …

Nie wiem jak długo tak wisiałem sam w ciemnościach. Nagle usłyszałem delikatny dźwięk. Regularne stukanie. Zbliżało się. Po jakimś czasie wiedziałem już co to jest. Obcasy. Wysokie. Szpilki. Kiedy ten dźwięk był już tuż przy mnie dało się także słyszeć poskrzypywanie skóry. Wysokie buty. Na obcasie. I wtedy też uświadomiłem sobie, że to wcale nie jest ciemność. Tylko coś szczelnie zakrywało moje oczy, zasłaniając jakiekolwiek światło.

Nagle poczułem siarczysty policzek. Uderzyłaś mnie tak mocno, że moja głowa stuknęła o znajdującą się za mną ścianę. Zdziwiony chciałem zapytać czemu, ale wtedy znów uderzyłaś mnie w warz. Zrozumiałem, że nie wolno mi się odzywać … chcesz zabawić się na ostro … Twoja gra, Twoje reguły.

Znów Twoja dłoń na mojej twarzy. Tym razem delikatnie głaszczesz mnie po policzku, chwytasz za brodę i namiętnie całujesz. Musisz mieć naprawdę wysokie obcasy, bo Twoja twarz znajduje się na wysokości mojej. Czuję jak sztywnieję, mój penis przesuwa się powoli po skórze Twojego uda … Chwytasz go w dłoń i zaczynasz powoli masować. Powolutku. Dokładnie. Nadal mnie całując. Odrywasz się od moich ust i klękasz przede mną. Lekko muskasz wargami mojego wyprężonego fiutka. Potem przesuwasz językiem po jego czubku. Wzdycham głośno a moje ciało przebiega dreszcz. Nagle, łapczywie, wkładasz go sobie do ust. Głęboko, prawie do samego końca. I zaczynasz go miarowo ssać. Twoja głowa przesuwa się w przód i w tył a Twoje usta masują mojego nabrzmiałego członka. Co raz przygryzasz leciutko moją żołądź albo liżesz ją mocno językiem. Wszystko robisz powoli i z całych sił. Ssiesz mnie tak, jakbyś miała zamiar połknąć mnie w całości. Oddycham głośno, pojękując. Tak bardzo chciałbym wpleść moje palce w Twoje włosy, ale nie mogę się nawet poruszyć. Nie przerywając pieszczoty zaczynasz dotykać swojej muszelki. Poznaję to po tym, że i Twój oddech mocno przyspiesza i co chwilkę drżysz. Twoje usta przesuwają się po moim fiutku co raz szybciej. Kiedy już mam wytrysnąć odsuwasz się nagle. Słyszę dźwięk przysuwanego krzesła. Siadasz naprzeciw mnie. Opierasz jedna nogę o mój brzuch. Obcas wbija mi się boleśnie w skórę. Słyszę, że bawisz się swoją cipką. Jest strasznie mokra i za każdym razem jak wkładasz w nią paluszek to słychać to wyraźnie. Twój oddech gwałtownie przyspiesza, podobnie jak Twoje ruchy. Czuję, jak drżą Ci mięśnie nogi. Nagle przez Twoje ciało przebiega spazm, rysujesz na moim brzuchu obcasem długą szramę. Krzyknąłem z bólu i zaskoczenia, Ty krzyczysz z rozkoszy. Po chwili wstajesz i odsuwasz krzesło. Znów bierzesz mojego kutaska do ręki, tym razem jednak nie bawisz się nim. Stajesz do mnie tyłem, wypinasz tyłeczek i wsadzasz go sobie w gorącą i mokrą dziurkę. Wbijasz się na mnie mocno. Wtedy czuję, że moje ręce i nogi uwalniają się a z oczu opada zasłona. Rżnij mnie, mówisz, rżnij z całych sił! Zaczynam więc pchać mojego fiutka w twoją cipkę jak tylko najmocniej potrafię. Jedną ręką łapię Cię za włosy, jak za lejce. Drugą kładę na pośladku. Wbijam się w Ciebie głęboko, obydwoje dyszymy z rozkoszy. I wtedy przez moje ciało przebiega skurcz a w Twoje wnętrze wlewa się strumień gorącej spermy. Krzyczysz i drapiesz mnie mocno paznokciami. Kiedy spazm odchodzi odsuwasz się ode mnie, odwracasz … na włosach porastających Twój wzgórek lśnią kropelki Twojej wilgoci i mego nasienia. Uśmiechasz się krzywo i z lekką kpiną. Odchodzisz bez słowa…


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2008, o 18:45 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
Co za dziwny dzień – pomyślał – Najpierw ta historia z Markiem, a teraz to! Kto zamawia limuzynę na takie zadupie?! Przecież tu bez GPSa to się własnej dupy znaleźć nie da! Jeszcze ten cholerny deszcz …
Wielkie krople uderzały głośno w dach i szyby samochodu podczas gdy próbował zorientować się gdzie dokładnie ma skręcić
Pierwszy zjazd za mostkiem … kurwa! Przecież w tej ciemnicy to nawet autostradę można by przegapić! W dupę, jak za 100 metrów nic nie będzie to zawracam i jadę do domu. Napiję się przynajmniej browara i obejrzę ten film co ma być dziś na „dwójce”. Kij z kasą za kurs i tak ten tydzień był zajebiście udany. Szkoda tylko tego Marka, kurde, spędzi chłopak pewnie z pół roku w szpitalu. Ale i tak ma szczęście że przeżył …
Nagle ujrzał zjazd w lewo, skręcił więc w boczną drogę, prowadzącą między wysokimi świerkami. Zrobiło się jeszcze ciemniej. Nagle między drzewami błysnęły światła jakiegoś domu. W pewnym momencie las skończył się i jego oczom ukazała się duża rezydencja, rzęsiście oświetlona kilkunastoma reflektorami. Brama była otwarta, podjechał więc pod same drzwi. Wziął duży parasol leżący obok niego na siedzeniu, wysiadł z auta i podszedł do drzwi.
Nooo, ładna chatka! I chyba działeczka też niczego sobie. Kurde, mieć tyle kasy …
Zadzwonił do drzwi. Raz, drugi. Usłyszał kroki w korytarzu, szczęk odsuwanej zasuwki. Otworzyła mu kobieta, koło 30tki, blondynka, ubrana w gruby szlafrok frotte i puchate kapcie.
- Dobry wieczór, pod ten adres zamawiana była limuzyna?
- Ach! Tak, oczywiście. Ale musi Pan chwilkę poczekać, nie jestem jeszcze gotowa, troszkę dłużej zeszło mi załatwianie spraw … Proszę, niech Pan wejdzie, przecież nie zostawię Pana na tym deszczu.
Wszedł do środka. Wewnątrz dom prezentował się równie okazale. Wielki salon, w którym płonął ogromny kominek, na ścianach piękne obrazy. Gwizdnął z uznaniem.
- No, no, no! Ładnie tu u Pani. Podoba mi się szczególnie to połączenie nowoczesnych mebli z klasycznymi detalami.
- Och, zna się Pan na tym?
- Heh, moja była jest architektem i zajmuje się urządzaniem wnętrz więc conieco się podłapało – odpowiedział z uśmiechem.
- Rozumiem. No dobrze, proszę chwilę poczekać, ubiorę się tylko i możemy jechać. Jeśli chce Pan się czegoś napić tam jest barek … Ach, co ja wygaduję, przecież będzie Pan prowadził samochód! – roześmiała się – W takim razie mogę Panu zaproponować herbatę, ale obsłużyć się będzie Pan musiał sam, ja muszę lecieć się wreszcie wyszykować.
- Dziękuję bardzo, poczekam tu po prostu na Panią.
- Będę za 10 minut.
Usiadł na krześle w pokoju, wpatrując się w ogień i podziwiając płótna wiszące na ścianach. Próbował oszacować ich wartość, ale zrezygnował po tym jak zobaczył wśród nich obrazy Muncka i VanGogha.
- Ja pierniczę – szepnął – jeśli to są oryginały …
Po pół godziny usłyszał kroki na schodach
-Tiaa, dziesięć minut, skąd ja to znam? – pomyślał – Ale przynajmniej nie muszę siedzieć w tym durnym samochodzie.
Spojrzał na schody i zaparło mu dech. Kobieta ubrała się w oszałamiającą, czerwoną suknię, idealnie podkreślającą jej kształty.
-Łał, ale dupcia! Koleś, który ją puka to najszczęśliwszy skurwysyn pod słońcem. Góra kasy i taka laska … Niektórzy to mają kurwa nadmiar szczęścia. – przeleciało mu przez głowę
- No cóż, jestem gotowa, możemy jechać.
- Oczywiście proszę Pani, proszę tylko powiedzieć gdzie, a dostarczę tam Panią z największą przyjemnością.
Uśmiechnęła się zalotnie, spoglądając na niego dziwnie.
- Gdzie, tak? No cóż … Na razie wystarczy że do Bristolu. Potem … się zobaczy.
O rany! – pomyślał czerwieniąc się
Roześmiała się widząc wyraz jego twarzy.
- Jedźmy już, proszę.
- Jasne! Natychmiast. Pozwoli Pani, że wyjdę pierwszy, pada wciąż, rozłożę parasol.
- Proszę bardzo, Pan przodem.
Odprowadził ją do limuzyny, otworzył tylne drzwi i poczekał aż wsiadła. Podbiegł do swoich drzwi i wskoczył za kierownicę.
- Rany, co za pogoda.
- Rzeczywiście, paskudnie jest. Ale cóż, jesień.
- No tak, racja. Jesień jest, to musi być brzydko, takie jest odwieczne prawo natury, parafrazując „Misia”
- Hahaha, Pan też lubi polskie filmy? Ja uwielbiam te komedie. Nie znalazłam nic lepszego.
- Taa, najlepsze filmy. No dobra, jedziemy. Bristol, tak? No to mamy jakąś godzinkę albo i lepiej drogi przed sobą. Może włączyć jakąś muzykę? W barku znajdzie Pani butelkę szampana, gdzieś też powinna być woda mineralna, chyba w lodówce.
- Dziękuję, chwilowo nie mam ochoty na nic do picia, a muzykę … proszę włączyć radio, może być „Trójka”.
- Oczywiście, nie ma sprawy, już włączam. Posłuchamy co tam się w szerokim świecie dzieje.
Jechali milcząc, w pewnym momencie deszcz ustał, a między chmurami zaczął przebłyskiwać księżyc.
- Proszę mi powiedzieć … te obrazu u Pani w salonie – to oryginały?
- Tak, wszystkie co do jednego.
- Uuuu! Nieźle!
- No tak, zapomniałam, że Pan coś tam o tym wie. Troszkę się wykosztowałam, ale opłacało się.
- Pani sama kupuje obrazy?
- Tak, mój mąż nie ma o tym zielonego pojęcia. Zresztą tak jak i o wszystkim innym … - zamilkła nagle, a na jej twarzy zawitał grymas złości.
Ups – pomyślał – może lepiej się zamknę, babka się wkurzyła chyba nieco.
- Przepraszam, ostatnio nie mogę się coś z tym moim mężulkiem dogadać, stąd to moje zachowanie. Ale zostawmy ten temat. Wie Pan co … może okażę się zbyt śmiała, ale widziałam że przyglądał się mi Pan jak wychodziliśmy. Proszę mi powiedzieć jak wyglądam.
- Heh, no cóż … ja sobie też na śmiałość pozwolę i powiem że bosko!
- Hahaha! Dziękuję, ale nie musi Pan przesadzać.
- Ale naprawdę wygląda Pani oszałamiająco!
- Ach … to miłe. Dziękuję.
Znów jechali chwilę w milczeniu
- Wie Pan co … jednak napiję się tego szampana. Tylko, że muszę Pana prosić o pomoc i otwarcie butelki.
- Ależ oczywiście!
Zatrzymał się, wziął od niej butelkę i otworzył ją.
- Przepraszam, powinienem był to zrobić zanim Pani wsiadła do auta. Muszę się przyznać, że nie jest to moja stała praca, więc jeszcze nie przyzwyczaiłem się do pewnych rzeczy.
- O, a czym Pan się zajmuje jeśli nie czaruje Pan kobiet?
- Hahaha! Udał się Pani żart. Heh, na co dzień jestem sobie takim małym pionkiem w korporacji. Zasuwam w boksie jak mrówka. Czasem zastępuję kumpla, chociaż teraz zapowiada się że będę robił to częściej, bo on miał wypadek. Potrąciła go ciężarówka z mleczarni. Niewiele brakowało a zginąłby.
- Ojej! To okropne!
- Taa, szczęściem tylko się połamał, ale kilka miesięcy leżenia czeka go na sto procent.
- Och … przykro mi.
- No cóż … taki los.
Przez kolejne kilkanaście minut nie odzywali się do siebie, ciszę mąciło tylko grające radio i brzęk butelki obijającej się w wiaderku z lodem. Spoglądał co kilka chwil we wsteczne lusterko i widział, jak ona popija szampana. Jedna lampka, druga. W końcu butelka była pusta, a po niej ewidentnie było widać, że się wstawiła.
- Proszę Pana, dręczy mnie ta kwestia od jakiegoś czasu i muszę o to spytać. Czy … ja się Panu podobam? Uważa Pan, że jestem seksowna?
Zakrztusił się i chwilę kasłał zanim odzyskał zdolność mówienia
- Jezu, co za pytanie! No cóż, skoro chce Pani wiedzieć, to tak, uważam, że jest Pani wyjątkowo piękną kobietą. I bardzo pociągającą.
- Ach, dziękuję. A wie Pan, że mój mąż nie kochał się ze mną już od kilku miesięcy?
- Słucham? Jak to możliwe?
- No tak, on nawet nie sypia w domu. Mówi, że mu się nie podobam.
- Przepraszam, że to powiem, ale to głupiec.
- Wiem o tym. Dureń bez krztyny klasy!
Znów chwila ciszy
- A … a czy kochał się Pan kiedyś w tym aucie? Z kobietą?
- O rany! Ależ ma Pani pytania! Nie, nie miałem okazji, prawdę mówiąc to jest dopiero mój czwarty kurs.
- Ach, rozumiem. A nie chciałby Pan kochać się ze mną?
- Jeeezu! No i co ja mam Pani powiedzieć? Pewnie że tak, ale przecież Pani jest mężatką!
- No i co z tego? Ja chcę się teraz z Panem kochać. Tu. Na tej kanapie. Proszę się więc zatrzymać, jest tak ciemno, że nikt nas nie zauważy.
- Boże, przecież tak nie można!
- Zatrzymaj natychmiast ten samochód! I chodź to do mnie! Płacę ci za ten kurs, więc masz zrobić to co chcę!
- Rany … no dobra
Zjechał na pobocze, szczęśliwie akurat był tam maleńki leśny parking, odgrodzony od drogi szpalerem drzew. Wysiadł z limuzyny, ale nie mógł zdecydować się na to żeby podejść do tylnych drzwi.
Kurwa! Co za pojebany dzień! Co się jeszcze wydarzy?!
Nagle drzwi otwarły się, a ona krzyknęła – Chodź tu!
Wsiadł więc i usiadł na kanapie obok niej. Przez tą chwilę, kiedy był poza samochodem zdążyła zgasić światło, rozpiąć suknię i zsunąć ją z ramion. Jej piersi odcinały się w ciemnościach, wyraźnie widział ciemne punkty brodawek. Rzuciła się na niego, całując zachłannie. Pachniała perfumami i szampanem. Poczuł, że jej twarz jest mokra od łez. Oderwał się na chwilę i zapytał:
- Czemu płaczesz?
- Cicho. Nic nie mów, proszę. Nic. Ani słowa.
Zamilkł więc, a ona znów zaczęła go całować. Ujęła jego dłonie i położyła je sobie na piersiach. Były tak cudownie jędrne. Czuł, że mimo woli jego fiut pęcznieje i robi się twardszy. Ona też to poczuła i ścisnęła go mocno przez spodnie. W mroku błysnął jej uśmiech.
- No proszę. Sam widzisz, że opór jest bezsensowny. Od teraz nie masz prawa odezwać się nawet słowem, proszę Cię. Kiwnij głową jeśli się zgadzasz.
Kiwnął.
- Super. Super. Dziękuję Ci.
Odsunęła się od niego, zsunęła do końca suknię. Jej jasna skóra była doskonale widoczna w półmroku panującym we wnętrzu limuzyny. Teraz ubrana była tylko w pończochy, majteczki i szpilki, które miała na stopach. Za chwilę majtki dołączyły do sukni, a jego oczom ukazał się ciemny pasek włosów porastających jej wzgórek. Rozchyliła na chwilę nogi, wsunęła między nie dłoń, a po chwili wsadziła palec w jego usta, dając mu posmakować jej wilgoci. Usiadła na nim okrakiem, znów wpijając się w jego usta. Rozpięła jego koszulę i przeorała paznokciami jego pierś. Jęknął, ale nie odezwał się zgodnie z obietnicą. Odsunęła się kawałek, rozpinając jego pasek, a potem rozporek spodni. Ściągnęła je razem z bokserkami. Jego sztywny kutas celował teraz górę. Ujęła go w dłoń, masując powoli w górę i w dół.
- Niezły. Mój mąż ma o wiele mniejszego. Nie mogę się doczekać aż go we mnie wsadzisz.
Po czym objęła żołądź gorącymi ustami. Zaczęła go ssać, masując jednocześnie dłonią. Druga ręka wędrowała po jego brzuchu, drapiąc ostrymi paznokciami. Wplótł palce w jej włosy, czując jak jej głowa porusza się rytmicznie. Nagle oderwała się od niego, gestem kazała się położyć na kanapie i usiadła na jego twarzy, podsuwając mokre wnętrze do lizania.
- Wyliż mnie dokładnie, każdy zakamarek!
Bez słowa ujął jej pośladki, przyciągając ją do swej twarzy i zagłębił się językiem między jej nabrzmiałe wargi. Była cholernie mokra i gorąca, jej soki zaczęły spływać mu po policzkach i brodzie. Zaczęła głośno jęczeć, drżąc za każdym razem jak on penetrował ją językiem. A kiedy zaczął lizać jej nabrzmiałą łechtaczkę krzyknęła głośno. Poczuł, że jej ciało przeszył orgazm.
Już? Kurde, ona chyba naprawdę nie robiła tego od miesięcy! – pomyślał – No cóż, trzeba zatem pomóc biednej dziewczynie.
Wciąż delikatnie lizał jej mokrą cipkę, dłońmi obejmując pośladki. Po chwili ona znów zaczęła drżeć i jęczeć.
- Kurwa! Dobry jesteś. Jeszcze raz, liż.
Po kilku minutach targnął nią kolejny spazm, krzycząc przyciskała się mocno do jego twarzy.
- O ja pierdolę! Dawno powinnam była to zrobić. Puścić tego skurwysyna kantem i dać komuś dupy. Ale dobrze, że to na Cebie trafiło, zajebiście dobrze.
Zsunęła się z jego twarzy, po czym wbiła sobie jego nabrzmiałego członka i zaczęła go ujeżdżać.
- O taaak, kurde, zapomniałam już jakie to przyjemne. Masz zajebistego kutasa, chcę go mieć w sobie już na stałe.
Poruszała się rytmicznie, czuł dokładnie jej gorące wnętrze. Jego dłonie zaczęły pieścić jej brzuch i piersi.
- Podobają Ci się? Ładne mam cycki?
- T … - chciał odpowiedzieć. Spoliczkowała go i krzyknęła:
- Zamknij się!
Kiwnął więc tylko głową, czując że zbliża się powoli do finału. Jego fiut wsuwał się i wysuwał rytmicznie z jej gorącej cipki, czuł jak jej wilgoć spływa po jego udach. Nagle ona znów krzyknęła, wbijając paznokcie w skórę jego przedramion. W tym samym momencie wytrysnął w nią, wlewając do środka strumień gorącej spermy. Siedziała na nim wyprężona, on wciąż tkwił w niej głęboko, czując jak zaciska na nim swoje mięśnie. Zsunęła się i usiadła na kanapie obok niego.
- Dzięki, potrzebowałam tego. I to bardzo. Już lata minęły od kiedy miałam trzy orgazmy jednego wieczoru. Jedziemy dalej, spóźnię się na kolację z mężem. Mamy dziś dziesiątą rocznicę …


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2008, o 18:45 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
- Nudna ta impreza jak cholera.
- No, drętwo jak w trupiarni. Ale co robić, musimy tu jeszcze chwilę zostać. Szef się szarpnął na służbowe wyjście, jak mu uciekniemy to się obrazi.
- A no masz rację, dobrze chociaż, że drinki są gratis …
- Hehe, tiaa. Szczególnie się to pani Joasi podoba jak widzę, najebała się jak szpadel. W poniedziałek będzie kicha jak cholera.
- No, ale jak dla mnie bomba, nie cierpię tej zdziry. Wiecznie zazdrosna, nie wiem o co.
- A ja wiem.
- Taak? A o co?
- No sory, Zośka, siedzi z tobą w jednym pokoju. I widzi, jak wygląda naprawdę niezła laska. Zburzyłaś jej światopogląd.
- Jasne. Durny jesteś, zboku!
- Nie zaprzeczysz podstawowym faktom, dziewczyno.
- Pijany jesteś i gadasz bzdury.
- Sobie myśl co chcesz. Ja tam swoje wiem.
- Idę, nie gadam z tobą.
- No to pa.
Odeszła naburmuszona. Patrzył za nią i uśmiechał się pod nosem. Pracowali razem od prawie roku, ona w handlowym, on dziobał u prawników. Do tej pory rozmawiali tylko sporadycznie, widując się w kuchni na kawie. Podobało mu się jej bezpośrednie podejście do życia. Była ładną, nieco ponad trzydziestoletnią kobietą. Starsza od niego o rok czy dwa, ale podobała mu się bardzo. Czasem wyobrażał sobie ich razem. No i nadeszła ta nieszczęsna impreza służbowa, zorganizowana z okazji podpisana jakiegoś wielkiego kontraktu. Nudny zlot sztywniaków. Miał dość, ale odbębnić swoje musiał. Wstawił się już nieźle, no i włączyło mu się złośliwe marudzenie, jakie dopadało go często po alkoholu. Chodził i wkurzał więc wszystkich po kolei. Chociaż Zosię akurat niechcący. Chodziło mu raczej o to, żeby pokazać jej, że mu się podoba. No ale wyszło jak wyszło. Więc i on postanowił wyjść. Dyskretnie przesuwał się powoli w kierunku drzwi. W końcu, upewniwszy się, że nikt na niego nie patrzy, wymknął się na zewnątrz. Nie zdążył odejść nawet 10 metrów, kiedy usłyszał:
- No ładnie. Najpierw mnie spławiasz, a potem uciekasz!
- Słucham? – zapytał odwracając się – Ja cię spławiłem? Przecież to ty się obraziłaś.
- Oj daj spokój, wcale się nie obraziłam. Wiesz jak wyjść z tego budynku?
- No, trzeba windą na parter a potem do wyjścia.
- Haha, ależ ty dziś jesteś rozkosznie zabawny. Dobra, idziesz?
- Idę, idę.
Poszli więc razem do windy. Szedł lekko z tyłu, przyglądając się jej uważnie. Miała na sobie prostą czarną sukienkę, ozdobioną z przodu wyhaftowanym srebrną nitką ornamentem, na stopach pantofelki na obcasie. Krótkie, ciemnobrązowe włosy okalały jej delikatną twarz. Zastanawiał się, jak pachnie jej skóra.
- No super! – powiedziała
- Co się stało?
- Winda nie działa!
- Jak to?
- No zobacz, jest tabliczka.
- O. No rzeczywiście. No to musimy zejść schodami. To tylko cztery piętra.
- A nie pięć czasem?
- Eee … może i tak. Nie pamiętam.
- No to idziemy.
Zeszli więc klatką schodową. Drzwi na każdym piętrze pozbawione były okien, nie umieszczono także nigdzie oznaczeń pięter. Kiedy więc wyszli po zejściu pięciu pięter okazało się, że trafili do podziemnego garażu.
- Uuuups! Chyba jednak miałem rację ...
- O cholera. Pomyliłam się, sory. To co, znów krótki spacerek?
- Nic z tego. Te drzwi otwierają się bez klucza tylko od wewnątrz …
- Co???
- No sama zobacz. Zablokowane. I bez klucza nie otworzymy ich.
- Jezu. No i co teraz?
- Teraz idziemy sobie parkingiem do wyjścia.
- A skąd ja mam wiedzieć gdzie ono jest? Przecież tu nie ma żadnych oznaczeń!
- No cóż, znajdziemy, nie mamy innego … wyjścia, hehe.
- Śmiej się, śmiej. Ja się boję takich miejsc.
- No przestań. Chodź, weź mnie pod rękę i idziemy. Wszędzie świecą się światła i za chwilkę będziemy na zewnątrz.
- No dobra.
Poszli więc, rozglądając się za wyjściem.
- Piotrek, przepraszam cię za to jak się zachowałam.
- Co?
- Nooo … że zdenerwowałam się na ciebie.
- A, daj spokój, moja wina. Niepotrzebnie ci się narzucałem.
- Mhm. A … czy ty mówiłeś to serio? Naprawdę uważasz że jestem ładna?
- No jasne.
- Dzięki …
- No za co dziękujesz? To nie ja jestem ładny tylko ty.
- Hahaha. Uwielbiam te twoje tekściki.
Uśmiechnął się tylko.
- A co ci się we mnie podoba tak naprawdę?
- Cała ty. Zarówno fizycznie jak i to jaka jesteś.
- Jasne, fizycznie. Przecież ja nie mam cycków ani nic. Wiem że faceci to lubią jak laska ma duże, jędrne cyce. A te moje? Nie dość że małe to jeszcze takie sflaczałe.
- Daj spokój, masz fajne cycuszki … eee … znaczy …
Umilkł zawstydzony.
- Haha, co to z człowiekiem robi alkohol.
- Tia, sory nie chciałem tego powiedzieć
- Naprawdę nie chciałeś? Czyli, że jednak mam rację co do tych moich cycków?
- Nie, nie masz, po prostu …
- Dobra, dobra, droczę się tylko. A chciałbyś je zobaczyć?
- Jezu, jasne że tak. Marzy mi się to od długiego czasu.
- No to chodź.
Odeszli w bok, między stojące na parkingu samochody.
- O, popatrz, to nie jest czasem wózek szefa?
- A no chyba jest. Porysowałbym skurwielowi lakier, ale pewnie potem doliczy to sobie do kosztów i odbije na naszej pensji.
- Mam lepszy pomysł.
Usiadła na masce czarnego Nissana Primera podciągając sukienkę do góry. Mógł podziwiać jej zgrabne nogi, okryte ciemnymi pończochami.
- To chcesz je obejrzeć?
- Mhm.
- W takim razie musisz rozpiąć mi sukienkę.
Sięgnął za jej plecy, szukając palcami suwaka. Rozsunął go powoli. Potem odsunął się od niej, a ona zdjęła sukienkę z ramion. Okazało się, że nie ma pod spodem stanika.
- No i co? Nadal twierdzisz, że są ładne?
- Śliczne. Naprawdę. Mogę dotknąć?
- Mhm. Jeśli masz ochotę …
Złapał jej piersi, zamykając każdą z nich w dłoni. Zaczął je delikatnie masować i głaskać. Brodawki szybko stały się twarde, pochylił się i zaczął je lizać. Wciąż pieścił jej piersi, a ona złapała go za głowę, przyciągając jego twarz ku sobie. Oderwał usta od słodko pachnącej skóry i pocałował ją. Ich wargi i języki splotły się w szalonym tańcu.
- Zdejmij mi te cholerne rajstopy.
Sięgnął w dół i rozerwał pończochy.
- Tak dobrze?
- Niedobrze, bo wciąż mam na sobie majtki. Zajmij się też i nimi.
Klęknął przed nią. Miła na sobie delikatne, koronkowe stringi. Spojrzała nią pytająco, a ona kiwnęła głową. Chwycił cienki materiał w obie dłonie i gwałtownym ruchem rozerwał go na strzępki. Mógł teraz dokładnie podziwiać wnętrze jej cipki. Różowe, rozchylające się wargi, porośnięte meszkiem, kępka ciemnych włosów porastających wzgórek.
- Masz gumki?
- Nie, nie przypuszczałem że będą potrzebne. A ty nie bierzesz pigułek?
- Teraz nie. Cholera. Mam ochotę na ciebie …
- Nic straconego.
Szybkim ruchem wsadził głowę między jej rozchylone uda. Czuł wyraźnie jej zapach, który strasznie go podniecił. Wsadził więc w nią język, mocnym pociągnięciem przesuwając go po całej długości szparki. Smakowała ostro, zupełnie tak jak pachniała. Poczuł, jak położyła się na masce samochodu. Lizał ją mocno, wsadzając co jakiś czas język głęboko je jej wnętrze. Drażnił łechtaczkę i rozchylone wargi. Widział jak lśni, zaciska się i pulsuje różowy kwiat jej cipeczki. Ssał i lizał ją intensywnie. Wplotła palce w jego włosy, przyciągając go mocno do swego łona. Uniosła wysoko nogi i drżała za każdym razem, jak jego język prześlizgiwał się po jej rozpalonej cipce. W końcu głośno westchnęła, a jej ciało stężało w spazmie.
- Teraz moja kolej.
Zsunęła się z maski auta, odwróciła go, tak, że opierał się plecami o drzwi samochodu. Uklęknęła przed nim, a jej palce rozsunęły rozporek jego spodni. Wyłuskała z bokserek sztywnego kutasa. Jej język zatańczył po lśniącej główce, drażniąc otwierającą się dziurkę i mocno napięte wiązadełko. Potem wsunęła go sobie w usta, głęboko. Ssała go mocno, wydając z siebie stłumione jęki. Jedna jej dłoń pieściła piersi, druga mocno zacisnęła się na twardej pałce, masując ją powoli. Po chwili zostawiła swoje cycuszki, wkładając palce w rozchyloną cipkę. Masowała siebie i jego równocześnie. Jęczała głośno, a jej pieszczoty osiągnęły szaleńcze wręcz tempo. Poczuła, że zbliża się do szczytu i wyjęła go sobie z ust. Szybko masowała go, patrząc na jego twarz. Kiedy zauważyła, że spina się podstawiła swoje piersi pod jego pulsującego kutasa, z którego po chwili wytrysnęła sperma, która ciepłymi kroplami spadła na jej drące cycki. Masowała go wciąż delikatnie, a z jego powoli mięknącego fiuta wciąż wylatywały białe kropelki. Zlizała jedną z nich, wstała i wsunęła mu język w usta. Smakowali się wzajemnie przez chwilę, po czym odsunęła się od niego. Jego sperma spływała w dół po jej nagich piersiach. Z krzywym uśmieszkiem podniosła z ziemi podarte majteczki i włożyła je do kieszeni jego marynarki. Podciągnęła suknię i odwróciła się do niego plecami, mówiąc:
- Zapnij ją teraz. I odprowadź mnie do domu. Po drodze może uda nam się gdzieś kupić te cholerne gumy …


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2008, o 18:46 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
Wystraszony wyrwał się ze snu. Przez chwilę nie wiedział zupełni co z nim się dzieje ani gdzie jest. Po chwili znów poczuł to, co go wybudziło. Dotyk palców na jego członku. Dotyk palców nie należących do jego dłoni. Oprzytomniał w sekundę. Jego ręce i nogi były przywiązane do krawędzi łóżka.
- Co się dzieje? – zapytał, ale nie odpowiedziała mu, tylko spojrzała na niego z krzywym uśmiechem. Jej palce delikatnie gładziły jego miękkiego członka. Paznokciami leciutko drapała go, mierzwiąc włosy porastające jego podbrzusze. Była całkiem naga
- Ej, laska, jak ty mnie związałaś, że się nie obudziłem?
- Delikatnie i ostrożnie. A teraz już cię mam i jesteś mój.
Ścisnęła mocno jego penisa.
- Ała! To boli!
- Wiem. Ma boleć.
Znów ścisnęła go mocno, wbijając paznokcie w mosznę.
- Ała! Kurwa, przestań!
- Nie. Dziś jesteś moim niewolnikiem.
Zaczęła mocno masować jego fiutka i po kilku chwilach poczuł że sztywnieje. Kiedy był już mocno naprężony znowu ścisnęła go w garści.
- Aaał! Proszę, nie tak mocno.
- Zamknij się, ja nawet jeszcze nie zaczęłam.
- Co w ciebie wstąpiło?
- Nic. Po prostu naszła mnie chęć na troszkę … pikanterii
Sięgnęła za siebie i wyciągnęła skórzaną szpicrutę. Uderzyła go mocno w pierś
- Auć! Proszę cię, przestań!
- O nie, będziesz płakał z bólu i błagał o więcej!
Stanęła nad nim, teraz mógł zobaczyć, że ma na sobie tylko pas z pończochami i krótkie, skórzane kozaczki na szpilce. Jej cipka była gładko wygolona i lśniąca, jakby nasmarowana oliwką. Smagnęła go znów szpicrutą, tym razem po brzuchu.
- Ał! Przeginasz już!
- Milcz, psie!
Kolejne uderzenie, teraz w udo. Potem druga noga. Co chwila uderzała go, a na jego skórze zaczęły pojawiać się czerwone ślady. Wtedy uderzyła w jego wyprężonego wciąż kutasa
- Aaaała! Zabiję cię dziwko!
- Ooooch, mów tak do mnie, podnieca mnie to!
Znów strzeliła go po fiucie. Naprawdę mocno.
- Kurwa! Ty szmato! Rozwiąż mnie natychmiast! Zatłukę cię, ty pojebana zdziro!
- Aaach! – jęknęła, wyginając się mocno w tył.
Zauważył, że jej cipka jest całkowicie mokra, kropelki śluzu spływały po jej udach. Była cholernie podniecona, jak jeszcze nigdy życiu. Rozciągnęła palcami lśniące wilgocią wargi, ukazując różowe wnętrze. Jej cipka pulsowała, otwierając się i zamykając. Gwałtownie usiadła na nim, nadziewając się na jego sterczącą pałę. Krzyknęła w momencie kiedy wszedł nią głęboko. Zaczęła ujeżdżać go, unosząc tyłeczek i opuszczając go rytmicznie. Jej pośladki obijały się o jego uda. Piersi falowały w rytm jej ruchów, a z gardła co chwilę wydobywał się głośny jęk. Poruszała się szybko, nabijając Siena niego raz po raz.
- Ty szmato. Jesteś najgorszą, najtańszą dziwką!
- Jezu! Mów tak do mnie! Błagam!
- Jesteś nędzną kurwą, niegodną nawet żeby na nią nasikać!
- Tak, jestem nią! Jestem twoją suką, zdzirą, która uwielbia jak wsadzasz jej kutasa!
Zaczęła głośno krzyczeć, posuwając się wciąż mocnymi pchnięciami. Nagle wyprężyła się i zamarłą w bezruchu. Przez jej ciało przebiegł dreszcz. Po chwili spojrzała na niego i zsunęła się z jego pulsującego kutasa.
- Co jest? Wracaj dziwko. Ja jeszcze nie skończyłem!
- Ja skończyłam. Pierwszy raz dzisiejszej nocy. Ale z pewnością nie ostatni …


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2008, o 18:46 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
Czerwiec. Piękny słoneczny dzień, pełen złocistego blasku słońca. W powietrzu czuć i słychać gorączkowy ruch przyrody w pełni jej rozwoju. Cudnie zielona łąka, zielona tym szczególnym kolorem świeżej trawy i liści, nie dotkniętych jeszcze gorącym tchnieniem lata. Niebo wygląda jak czysto-błękitna kopuła nakrywająca kobierzec traw. Siedzę pod rozłożystym drzewem, rozkoszując się głębokim cieniem jego liści, chłonąc piękno, wystawiając twarz na ożywczą bryzę niosącą zapach kwiatów i dojrzewających zbóż.

Jest bardzo ciepło i bardzo sennie.

Nadchodzisz drogą, wyłaniasz się zza wzgórza. Twoja biała, zwiewna suknia lśni w słońcu oślepiająco. Wiatr porusza nią niczym żaglem smukłej łódki sunącej po zielonym oceanie. Twoją twarz ocienia kapelusz z szerokim rondem, który przytrzymujesz jedną ręką. W drugiej niesiesz duży wiklinowy kosz zakryty kraciastym obrusem. Idziesz w moim kierunku uśmiechając się ciepło. Machasz do mnie i w tym momencie mocniejszy powiew zrywa Twój kapelusz, niosąc go w moją stronę. Ze śmiechem rzucasz się aby go złapać, ale wyprzedza Cię. Spada na ziemię tuż koło mnie, lądując miękko na trawie. Zdyszana dobiegasz chwilę po nim, nadal śmiejąc się głośno. Lekko całujesz mnie w policzek, na powitanie. Pachniesz wiatrem. Uwielbiam tą woń. Jest taka … ożywcza. Zdejmujesz z koszyka nakrycie i rozkładasz je na ziemi, po czym wykładasz na nie to, co przyniosłaś na nasz piknik. Kanapki, ciasto, owoce i butelkę czerwonego wina. Patrzę się na Ciebie chłonąc każdy ruch i gest. Wiatr porusza Twymi włosami, na policzkach maluje się rumieniec po krótkim biegu. Usta cały czas rozciągnięte są w lekkim uśmiechu. Spoglądasz na mnie kątem oka i złośliwie wystawiasz język, mrużąc przy tym te śliczne oczęta. Śmieję się głośno i rzucam w Twoim kierunku zerwanym źdźbłem trawy, po czym dosiadam się na rozłożonym obrusie. Jedząc to co przyniosłaś rozmawiamy o błahych sprawach, śmiejąc się często. Butelka wina znika w mgnieniu oka. Na szczęście okazałaś się przewidująca i w koszyczku ukryłaś jeszcze jedną. Siedzimy sobie, rozmawiamy, miło mija czas. Wokół nas uwijają się pszczoły, w powietrzu co chwilę migocą kolorowe skrzydła motyla. Mija czas …

Wypite wino powoli zaczyna uderzać nam do głów, języki nieco się plączą, co chwila wybuchamy głupkowatym chichotem. Śmieszy nas dosłownie wszystko wokół. Nagle pochylam się i całuję Cię w usta. Zastygasz w bezruchu. Czekam na Twoją reakcję. Po chwili całujesz mnie. Nasze usta stykają się, języki splatają. Twój oddech pachnie słodko winem. Przysuwam się do Ciebie i obejmuję ramionami. Przyciskam mocno. Całujemy się namiętnie, nasze dłonie zaczynają wędrować … Przesuwam się w górę, szukam zapięcia sukni … rozpinam po kolei guziczki i zsuwam Ci ją z ramion, uwalniając piersi. Głaszczę ich gładką skórę. Wstajesz i pozwalasz sukni opaść do końca. Tulę się do Twych ud, gładząc je i dotykając pośladków. Przyciskasz moją głowę do Twego ciała. Całuję Twoje uda i łono. Zdejmuję majteczki i przytulam usta do Twego wzgórka. Siadasz znów na obrusie i zaczynasz rozpinać moją koszulę. Drapiesz mnie po torsie. Każesz wstać. Rozpinasz pasek spodni, guzik, rozporek, zdejmujesz bokserki … Kładziemy się obok siebie. Całujemy. Dotykamy. Nasze oddechy splatają się. Moje dłonie wędrują po Twoich plecach i pośladkach. Twoja skóra jest taka gładka. Chcę Cię wziąć. Być Tobie. Czuję jak moja męskość twardnieje. Ty też to czujesz. Obejmujesz go ręką, masując powolutku. Moja dłoń zanurza się między Twoje uda. Jesteś cudownie mokra i gorąca. Wsuwam do środka palec. Delikatnie drażnię nim Twoje płatki. I znów wsuwam głęboko. Cała się prężysz i drżysz. Twoja dłoń zaczyna masować mnie mocniej i szybciej. Usta rozchylają się, wymyka się z nich cichy jęk. Mój paluszek cierpliwie i powoli wsuwa się i wysuwa z Twego gorącego wnętrza. W pewnym momencie dołącza do niego drugi, wsadzam Ci je głęboko, sięgając do samego końca, masuję ten szczególny punkt. Wyginasz się w łuk i krzyczysz … przyciskasz moją rękę do swego rozgrzanego ciała, jakbyś chciała żebym całą ją włożył do środka. Po chwili znów ściskasz mojego penisa i masujesz go szybko, patrząc mi w oczy. Nasze dłonie są coraz szybsze. Znów krzyczysz, a Twoje ciało tężeje w spazmie. Zaciskasz mocno powieki. Po kilku chwilach otwierasz je, patrzysz znów na mnie, Twoja dłoń podejmuje przerwaną pieszczotę. Po krótkim czasie to mnie przechodzi skurcz, a moje gorące nasienie zalewa Twe uda i łono, dekorując je girlandą mlecznych kropli, które lśnią na Twoim ciele jak diamenty … Zlizujesz to, co skapnęło na Twe palce, po czym całujesz mnie mocno. Czuję smak mojej spermy w Twoich ustach …

Leżymy potem w ciszy, obok siebie … źdźbłem trawy muskam Twoją skórę … a Ty zapatrzona jesteś w błękit nieba prześwitujący między zielonymi liśćmi …


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2008, o 18:47 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
Jest lato. Sierpień. Mazurskie jeziora, żaglówki, noce pod gwiazdami, ogniska. Jednym słowem wakacje. To mój pierwszy wyjazd żeglarski, pływaliśmy po jeziorach cały miesiąc, śpiąc na łódce i żywiąc się konserwami i piwem. Najfajniejsze wakacje w życiu. Zero stresów, nie ma szefa, który drze mordę, wrednych larw z którymi siedzi się w pokoju. Żyć nie umierać. Szkoda, że za kilka dni trzeba będzie zawinąć do portu. I cały rok czekać na kolejną taką przygodę. Właśnie dobijaliśmy do pomostu wbijającego się w jezioro, nie wiedząc nawet dokładnie gdzie jesteśmy, ale trzeba było iść do sklepu uzupełnić zapasy. Spokojnie uwiązaliśmy łódkę i chłopaki polecieli po zakupy. Postanowiłem nieco wyczyścić skorupę z zebranych tam śmieci. Jakieś puszki, papierki i tym podobny syf walał się po wszelkich możliwych zakamarkach. Zacząłem to zbierać, potem zamiotłem z lekka szczotką, wrzuciłem do wora i poszedłem szukać jakiegoś kosza, żeby się tego badziewia pozbyć. Po powrocie ujrzałem że na pomost, przy którym zacumowaliśmy przyszła jakaś dziewczyna. Na oko w moim wieku, może nieco starsza. Zgrabne nogi w króciutkich spodenkach, poza tym miała na sobie jeszcze tylko klapki i stanik od kostiumu. Ciemne, krótkie włosy okalały opaloną twarz, mrużyła oczy oślepiona słońcem i przyglądała się naszej krypie. Kiedy zauważyła, że nadchodzę uśmiechnęła się do mnie. Pomyślałem, że to najpiękniejszy uśmiech jaki widziałem tego lata. Z resztą dziewczyna cała była naprawdę ładna. Zgrabne ciało, niezłe cycki, ale uśmiech miała olśniewający.
- Cześć – powiedziałem
- Cześć. To Twoja łódka?
- Nie, ja tylko pływam na niej z kumplami. Wypożyczyliśmy ją sobie i tak sobie dryfujemy to tu, to tam.
- Ach. Fajnie. Ja też lubię żeglować. Ale akurat teraz wpadłam tu ze znajomymi na kilka dni, żeby się pomoczyć w wodzie i złapać trochę słońca.
- Jak widzę łapanie wychodzi Ci całkiem nieźle – powiedziałem z uśmiechem – Tak w ogóle to mam na imię Piotrek.
- Cześć, jestem Zosia.
- Zosia? Fajne imię. Rzadko się teraz da spotkać kogoś w naszym wieku, kto je nosi. Miło Cię poznać.
- Dziękuję. Zatrzymaliście się gdzieś tu na dłużej?
- Nie, nie. Chłopaki polecieli tylko uzupełnić prowiant, potem może upichcimy sobie jakiś obiadek i płyniemy dalej.
- Ach. Szkoda. Moglibyście zostać tu z nami na noc, wiem, że z tego pomostu nikt inny nie korzysta, a w całym tym ośrodku nie ma praktycznie nikogo, więc nie byłoby problemu. Troszkę tu nudnawo i przydałoby się nam jakieś towarzystwo.
- O, no wiesz, pogadam z chłopakami. W sumie to i tak planowaliśmy, że dziś przycumujemy gdzieś nieco wcześniej na noc, więc może się zgodzą. Z resztą widzę już, że wracają. Poczekaj chwilkę, pogadam z nimi.
Po krótkich wyjaśnieniach i szybkim spojrzeniu na Zosię stojącą w blasku słońca na pomoście pozostała dwójka załogi oczywiście bez wahania powiedziała, że zostajemy. Podszedłem więc z nimi do czekającej na nas dziewczyny i przedstawiłem ją
- No więc tak, to jest Michał, to jest Łukasz, nasz sternik, no a ta urocza dama to Zosia.
Po przywitaniu się i podzieleniu z nowo poznaną koleżanką informacją o tym, że chętnie zostaniemy rozstaliśmy się. Postanowiliśmy, że zjemy obiad w pobliskim barku, zamiast gotować coś na kuchence, do której paliwo zaczynało nam się kończyć. Gdy wróciliśmy po obiedzie naszym oczom ukazał się rajski niemalże widok – na pomoście leżała Zosia w towarzystwie dwóch koleżanek, wystawiając swoje zgrabne ciałka na słońce.
- Uuu, kurde, to chyba dobry pomysł był, żeby tu zostać. Ale sztuki! – powiedział któryś z kumpli.
- Tiaa. Niezłe widoczki – potwierdziłem – Kupiliście mam nadzieję jakiś bronx? No i przydałoby się może mieć co zeżreć wieczorem.
- Spoko, kratka browaru czeka na nas w lodówce w sklepiku, a na ognicho się kupi coś tam. Luzik.
- No dobra. To ja się bachnę na łódkę, będę łapał brąz. I przy okazji będę mógł polukać na te trzy cudeńka, hehe.
- A my? Przecież tam się ni cholery wszyscy nie zmieścimy.
- To się bachnijcie koło nich, co za problem?
- Ale kurde najlepszą widokówkę to ty będziesz miał, co?
- Hehehe, a jak!
Poszliśmy więc na łódkę, witając się po drodze z dziewczynami, porozkładaliśmy ręczniki i tak leżeliśmy na słoneczku. Co chwila jednak spoglądałem na leżące tuż obok mnie trzy ponętne ciałka. Doszedłem do wniosku, że panienki jednak są od nas o kilka lat starsze, ale wyglądały rewelacyjnie. Skąpe kostiumy pozwalały na błądzenie wzrokiem po każdym niemalże zakamarku zgrabnych sylwetek, a to co pozostawało skryte pobudzało jedynie wyobraźnię. Poczułem jak mój fiut sztywnieje. Nagle usłyszałem cichy chichot dobiegający z pomostu. Spojrzałem i zauważyłem, że Zosia przekręciła się na brzuch i zaczęła opalać plecy. Patrzyła na mnie z kpiącym uśmiechem. Zorientowałem się, że zauważyła jak mój członek rośnie i cholernie mnie to zawstydziło. Chciałem się przekręcić na brzuch, ale zapomniałem że leżę tuż przy samej krawędzi burty i w pośpiechu zwaliłem się do wody. Była szokująco zimna, wyskoczyłem więc na powierzchnię głośno przeklinając. Wszyscy na pomoście śmiali się, a moi kumple wręcz zwijali się rechocząc. Po chwili stwierdziłem, że skoro już i tak jestem mokry, to sobie popływam. Woda okazała się być przyjemnie ogrzana jak już się do niej przyzwyczaiłem. Przepłynąłem spory kawałek kiedy usłyszałem za sobą plusk. Obejrzałem się i zauważyłem, że Zosia wskoczyła do wody i płynie w moim kierunku. Zaczekałem więc na nią.
- Haha, to było niezłe! Ale nie myśl, że nie widziałam co tam działo się chwilę wcześniej. Która z nas spodobała się jemu aż tak bardzo? – spytała
- Heh, właściwie to … Ty.
- Naprawdę? No proszę, to ciekawe. Nadal jest taki zaciekawiony? – zapytała, po czym sięgnęła ręką w dół, dotykając mojego fiutka przez kąpielówki – Ooo, już nie. Szkoda.
Zawstydzony nie wiedziałem co powiedzieć, uśmiechnąłem się więc tylko nerwowo.
- Nie denerwuj się tak, przecież nie chcę Ci go urwać! – roześmiała się
- Hmm. Przepraszam.
- Hahaha! Ależ Ty wstydliwy. No dobra, popływamy sobie jeszcze?
- Chętnie.
Popłynęliśmy powoli w stronę pomostu. W mojej głowie szalała burza dziwnych myśli, wśród których przeważały te, które kończyły się moim kutasem znikającym w jej mokrej cipce. Szczęśliwie woda byłą na tyle zimna, że nie stanął mi kiedy wychodziłem na pomost.
- No dobra, dziewczyny, idziemy na obiad? – zapytała Zosia.
- Jasne – odpowiedziały pozostałe dwie.
Po czym wstały, pomachały nam i zniknęły za porastającymi brzeg zaroślami.
- Uuu, no Piotruś, ładnie, ładnie – zarechotał jeden z moich ziomów
- Co?
- Jajco, widać że laska leci na Ciebie.
- Haha, no co ja poradzę.
- Nie radź tylko ją przeleć, głąbie.
- Aaa, spadaj – rzuciłem przez ramię i poszedłem do kajuty się przebrać. Słyszałem jeszcze drwiące śmieszki kolegów
Kij wam w oko, buce – pomyślałem. Ale prawda była taka, że cholernie spodobała mi się ta dziewczyna. Ona sama i jej bezpośredniość podziałały na mnie niesamowicie.
Kiedy już się przebrałem poszedłem porozglądać się trochę po ośrodku, przy którym cumowaliśmy. Zachodzące słońce prześwitywało między pniami drzew. Łaziłem bez celu pomiędzy drewnianymi domkami, kiedy nagle usłyszałem śmiech dobiegający z jednego z nich. Poszedłem w tamtą stronę, ale zatrzymałem się kilka metrów od niego, schowany za jakimś krzakiem. Widziałem, ze to „nasze” dziewczynki wróciły z obiadu i łaziły półnagie po domku. Oprócz tych trzech z pomostu była jeszcze jedna, wysoka brunetka z długimi włosami.
Ja pierdolę, ależ niezłe laski! Przeleciało mi przez głowę. Zabawić tak się z nimi, uuu, to by było coś.
Chciałem już się wycofać tak żeby mnie nie zauważyły, kiedy zobaczyłem, że panienki zaczynają się rozbierać. O kurwa … pomyślałem. Zostaję, taki show się nie powtórzy. Za darmochę pooglądać całe stado zajebistych cycków. Wszystkie dziewczyny zostały już tylko w samych majteczkach, nie krępując się w ogóle tym, że przez otwarte drzwi i okna doskonale je było widać. Smarowały się jakimiś kremami, a ja błagałem Boga, żeby pozwolił mi to robić za nie. Po takim wyczynie mógłbym spokojnie umrzeć jako najszczęśliwszy człowiek świata. Kiedy panienki ubrały się zwinąłem się dyskretnie i poszedłem w stronę pomostu. Moi kumple siedzieli przy jakimś stoliku i grali w karty.
- Co tam? – zapytał któryś – Wylukałeś te trzy dupencje?
- Tiaa, mają chatę tam z tyłu, ale nie podłaziłem, bo coś tam latały po tym domku jak szalone.
- Hehe, pewnie sobie lesbijskie party urządziły
- Hehehehe. To by dopiero był widok. Ale wiecie co, tu kurwa naprawdę nikogo nie ma, wszystkie domki są pozamykane. Tylko my i one, o ile są same. Ale widziałem tylko jeden samochód, a one są we cztery, wiec chyba nikt im się tam już nie zmieścił.
- Nooo, to ciekawie może być. Cztery wygłodzone laski. Może się uda poruchać coś. Zajebiste zakończenie wakacji.
- Haha, jasne, uważaj bo ci się uda, bucu. Tobie to by dupy nie dała nawet najbardziej wyposzczona nimfomanka.
- Chyba tobie, cieniasie
- Heehehe, dobra, rozdaj teraz na trzech, rozjebię was leszczyki.
- Zesrasz się conajwyżej. Gramy o kasę. Albo nie! Wiem. Ten, kto wygra wybierze sobie jedną z tych suczek, którą będzie chciał wydymać. Ja jak wygram, to biorę tą co nas tu rano witała!
- Dobra!
Kurwa, pomyślałem, jak ten debil wygra, to będę musiał dać sobie spokój z rwaniem tej laseczki. Muszę go roztrzaskać.
Po kilkunastu rozdaniach okazało się, że jako pierwszy zdobyłem tysiąc punktów
- Ha, cienkie chujki! Wydupczyłem was bez wazelinki! No więc mój wybór to ta z ciemnymi włosami, co rano była pomoście i jak któryś kurwa spróbuje to zabiję.
- Dobra, dobra, przecież się umawialiśmy, nie? Pozostałe też niezłe cipki są, więc jest w czym wybierać.
- No! Dobra, idę założyć jakieś spodnie, bo mnie komary zaraz wpierdolą i mykamy po ten bro, bo zamarznie nam w końcu.
- Kurwa, zapomniałem. Trzeba lecieć, bo zamkną tą budę!
Poszliśmy po odbiór zakupu, przy okazji nabywając jeszcze jakieś żarełko co by się nadawało na ognisko. Kiedy wracaliśmy na łódkę słońce zdążyło już zajść, więc uderzyliśmy prosto do domku dziewczyn. Siedziały wszystkie na tarasiku, paplając coś tamdo siebie i śmiejąc się głośno.
- Cześć – powiedziałem – to co, rozpalamy to ognicho?
- Jasne, tam za naszym domkiem jest takie fajne miejsce specjalnie przygotowane. Nawet jest drewno, więc nie trzeba nigdzie latać.
- Super, to ja jako stary harcerz zmontuję co trzeba i zaraz będzie działać.
- Hahahaha, no to niech druh bierze się do roboty!
Po kilkunastu minutach ognisko pięknie płonęło, każdy siedział na jakimś krzesełku z piwkiem w ręku, dziewczyny wytargały wielką butlę z jakimś winem, więc wkrótce każdy miał już lekko w czubie. Gadki było jak to zawsze o wszystkim i o niczym. Dowiedzieliśmy się, że laski pochodzą z Gdańska, są kumpelami jeszcze z liceum i jeżdżą ze sobą na wakacje co roku na kilka dni, w takie właśnie mało znane miejsca. Ogólnie rozmowa po jakimś czasie oczywiście zeszła na sprawy cielesne – najpierw delikatne aluzje, ale potem, jak już każdy się wciął, to pojechało po maksie i seks królował w każdym prawie zdaniu. Widziałem, że moim kumple nieźle się nakręcili, z resztą dziewczyny też wyglądały na napalone, te uśmiechy, spojrzenia, niby to przypadkowe dotknięcia. Zaczynało się więc robić zabawnie. Po jakimś czasie poczułem, że muszę szybko lecieć siku. Przeprosiłem więc i pobiegłem kawałek, żeby skitrać się w krzaki. Kiedy w najlepsze lałem sobie pod drzewko usłyszałem kroki. Myśląc że to jeden z kumpli powiedziałem, żeby mi nie nalał na buty. Nagle poczułem, że ktoś stoi bezpośrednio za mną. Ciepły oddech muskał moją szyję. Schowałem ptaka i odwróciłem się. To była Zosia.
- Eeee … cześć – wyjąkałem
- No cześć. Losowałyśmy dzisiaj, która z nas prześpi się z którym z was. Ponieważ was jest trzech, to jeden szczęściarz dostanie dziś dwie panienki. Ale to nie Ty, bo Ciebie wybrałam sobie ja. Chodź.
Pociągnęła mnie za rękę w kierunku pomostu.
- Spokojnie, tu nikogo nie ma, właścicielem ośrodka jest nasz znajomy i zamknął go na te kilka dni jak my tu jesteśmy. Lubimy spokój.
Zaniemówiłem i szedłem za nią.
- Popływamy, ok.?
- Ale, przecie oboje sporo wypiliśmy. Myślisz, że to bezpieczne?
- Nie. Ale mam to gdzieś.
Kiedy weszliśmy na pomost jej skórę oświetliło światło księżyca. Rozebrała się do naga, wyraźnie widziałem jej piersi. Wyglądała jak nimfa. Oczywiście mój fiut stał już od dawna na baczność, ale teraz wyprężył się tak, że myślałem że mi rozerwie rozporek.
- No, wyskakuj z tych łachów – powiedziała i wskoczyła do wody – chodź, woda jest rewelacyjna.
Wyskoczyłem szybko z jeansów i podkoszulki, ale kiedy ściągałem gatki zaplątałem się w nie i po raz drugi w dniu dzisiejszym wpierdzieliłem się na łeb do wody. Wynurzyłem się parskając. Zosia stała obok mnie a na jej ustach błąkał się dziwny uśmieszek.
- Ty chyba lubisz takie wpadki – roześmiała się – popływajmy chwilkę
Przepłynęliśmy więc kawałek, ale kiedy poczułem, że łapie mnie skurcz natychmiast wróciłem na płytką wodę. Usiadłem na skraju pomostu, a ona pływała wciąż kawałek ode mnie.
- Co się stało?
- Nic, to tylko skurcz, ale ja już nie pływam.
- No dobrze, w takim razie zabawimy się inaczej.
Podeszła do mnie. W miarę jak wynurzała się z wody światło księżyca wydobywało kolejne szczegóły jej pięknego ciała. Najpierw szyja i ramiona, potem kształtne piersi, płaski brzuch, biodra, niewielki pasek włosków na cipce. Krople wody odbijały poświatę, nadając jej nieziemski wygląd. Znów zesztywniałem.
- Boże, jaka Ty jesteś piękna!
- Haha, jasne.
- Naprawdę, najpiękniejsza na świecie.
- Dobra, dobra, nie musisz czarować i tak będziesz mnie miał.
Podeszła do mnie i pchnęła na pomost. Po czym usiadła na mnie okrakiem, tak, że cipką ocierała się o moje udo, pochylając się i całując w usta. Czułem jak zimną ma skórę i jak gorące jej ciało w środku. Smakowała winem. Zacząłem łapczywie całować ją, plącząc swój język z jej ciepłym i gładkim języczkiem. Moje dłonie wędrowały po jej mokrej skórze. Brodawki piersi były twarde od wieczornego chłodu tak bardzo, że kłuła mnie nimi. Przesuwałem dłonie po jej plecach, głaskałem pośladki. W końcu wsunąłem palec w jej mokrą dziurkę. Była tak gorąca, że aż prawie parzyła. W tym momencie przestała mnie całować, a jej całe ciało przebiegł dreszcz. Wygięła plecy tak, że moje palce zagłębiły się w nią głęboko. Jęknęła i ugryzła mnie w ramię, a paznokcie przeorały skórę na brzuchu. Z jej cipki wylał się strumień gorących soków. Wyjąłem z niej palce i zacząłem nimi wodzić po jej ustach. Oblizała łapczywie swoją wilgoć, która na nich została. Podniosła się i usiadła tyłem na mojej twarzy. Sięgnąłem w głąb jej cipki językiem, zlizując każdą kropelkę wypływającą ze środka. W tym samym czasie jej usta objęły mojego kutasa i zaczęła ssać go mocno i łapczywie. Z jej gardła wydobywały się pomruki, jak zadowolonej kotki. Zagłębiłem dwa palce w jej mokrą cipkę, wbijając je głęboko. Krzyknęła cicho, ale szybko wróciła do ssania mojego fiuta. Po chwili wyjąłem palec z jej cipki i wsunąłem go w ciasny otworek tyłeczka. Czułem, jak spięły się jej mięśnie, ale nie odezwała się ani słowem. Teraz bawiłem się jej obiema dziurkami, wsuwając i wysuwając z nich palce, a jej język tańczył po moim kutasie. Nagle poczułem, że zbliżam się do finału.
- Poczekaj, zwolnij, bo zaraz się spuszczę! – powiedziałem
- Ok., chcę tego, chcę, żebyś spuścił mi się do ust. A potem wydymasz mnie tak, żebym jutro nie mogła chodzić – odpowiedziała i zaczęła znów bawić się moją pałką, tym razem ssąc ją tak, jak jeszcze nigdy w życiu nikt mi nie robił. Moje palce wciąż drażniły jej dziurki. W końcu głośnym jękiem spuściłem się w jej usteczka, wytryskując cały gejzer spermy. Ona wciąż ssała mojego fiuta, więc cały ładunek pozostał w środku.
- O kurwa – jęknąłem – dobra jesteś w te klocki.
Roześmiała się cichutko
- No to teraz Ty zajmiesz się mną, ok.?
- Jasne. Za chwilę znów będę twardy, mam zamiar zerżnąć Cię dziś we wszystkie możliwe sposoby.
- O, ten scenariusz bardzo mi się podoba. A teraz proszę wylizać mi cipkę. Dokładnie.
- Oczywiście Pani Kapitan, już się tym zajmuję.
Zanurkowałem między jej rozgrzane uda. Poczułem zapach jej cipki i bijące z niej ciepło. Zanurzyłem język między nabrzmiałe wargi, rozdzielając je i zlizując zebrane na nich jej soki.
- Smaczna jesteś. Mógłbym Cię lizać cały dzień.
Znów zanurzyłem w niej język, tym razem sięgając do gorącego wnętrza. Poczułem jak przebiega przez nią dreszcz, więc zrobiłem to znowu. I znowu. Lizałem jej mokrą szparkę, drażniąc nabrzmiałą łechtaczkę. Słyszałem jak jej oddech przyspiesza, a po chwili z jej gardła wyrwał się jęk. Czułem też, że mój kutas znów twardnieje. Lizałem ją jednak dalej, bawiąc się jednocześnie kciukiem jej dupcią. Po jakimś czasie wsunąłem palec w jej drugą dziurkę, jednocześnie nieprzerwanie liżąc pulsującą cipeczkę. Poczułem jak znów zacisnęła mięśnie i głośno wciągnęła powietrze, po to żeby za chwile wypuścić je z jękiem. Bawiłem się nią tak kilka minut, aż poczułem, że nów jestem gotów. Podniosłem się więc i klęknąłem przed nią. Czubkiem żołędzi zacząłem drażnić jej mokrą cipkę, po chwili wbijając go głęboko w rozgrzane wnętrze. Krzyknęła i wygięła się w łuk. Zacząłem rytmicznie posuwać ją w cipkę, wchodząc tak głęboko jak tylko mogłem. Czułem jak moje jaja obijają się o nią. Uniosłem jej nogi, zakładając je sobie na ramiona i wbiłem się w nią całym swoim ciężarem. Znów krzyknęła. Mój kutas pogrążał się w niej co chwila i wynurzał, lśniący w księżycowej poświacie od jej soków. Przyspieszyłem rytm, aż moje jajka zaczęły obijać się o nią z wyraźnie słyszalnym dźwiękiem. Teraz pokrzykiwała już przy każdym pchnięciu. W pewnym momencie wysunąłem się z niej i poprosiłem, żeby przekręciła się na brzuch. Kiedy wypięła ten swój śliczny tyłeczek wszedłem w nią znowu, tym razem dymając od tyłu. Rżnąłem ją szybko i mocno. Po chwili podciągnąłem ją tak, żeby klęczała przede mną i dymając ją w cipkę zacząłem bawić się jej cyckami, podskakującymi w rytm moich pchnięć.
- Masz zajebiste cycki. Zajebiste.
Nie odpowiedziała mi, wciąż głośną jęcząc i pokrzykując. Czułem jak mięśnie cipki zaciskają się wokół mojego kutasa, który wbijał się w nią rytmicznie. Wyprostowałem się i objąłem dłońmi jej pośladki. Tyłek też miała rewelacyjny. Widziałem wyraźnie jak mój fiut wsuwa i wysuwa się z niej. Jej mokra cipka lśniła srebrnym blaskiem. Co za widok, pomyślałem, co za widok. I w tej samej chwili spuściłem się w nią, ładując kolejną porcję spermy. Nawet nie zauważyłem, że ona chwilę wcześniej z głośnym okrzykiem stężała, zaciskając mocno dłonie. Czułem tylko jak z mojego kutasa wlewa się w nią gorąca sperma. Odsunąłem się od niej, patrząc jak ze środka wypływa moje nasienie zmieszane z jej śliskimi sokami. Pochyliłem się i zagłębiłem język w wypiętą cipkę, smakując nas oboje jednocześnie. Nabrałem na język tego, co było w środku i podałem jej do spróbowania, całując mocno. Oboje dyszeliśmy zmęczeni. Po chwili nasze oddechy uspokoiły się, spojrzałem na jej twarz. Uśmiechała się do mnie, a oczy lśniły w mroku. Była taka śliczna.
Następnego dnia po śniadaniu odcumowaliśmy naszą krypę od pomostu. Moi kumple byli dziwnie milczący. Ja z resztą też …


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2008, o 18:48 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
tadam :-) miłej lektury :-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2008, o 19:19 
Offline
Króliczek

Dołączył(a): 14 lut 2008, o 16:17
Posty: 14
Lokalizacja: Łódź
masz do tego streszczenie? troche za długie nie ce mi sie czytac :P


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 lut 2008, o 12:27 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
seebuss1989 napisał(a):
masz do tego streszczenie? troche za długie nie ce mi sie czytac :P

:-/
za trudny tekst rozumiem? nie wykraczasz poza etykietki z opakowań środków czystości stojących w łazience?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 lut 2008, o 15:03 
Offline
Mistrz seksu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lis 2007, o 21:39
Posty: 1544
Lokalizacja: Częstochowa/ Luton
Randon Boy może tak troszkę przystopujesz z tymi obelgami co :?: :-/


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 lut 2008, o 16:10 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 wrz 2007, o 15:24
Posty: 637
Lokalizacja: Czwa/Wrocław
Panowie spokojnie, po co te nerwy


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 17 lut 2008, o 12:58 
Offline
Króliczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 17:53
Posty: 17
kotku, jakie obelgi? zapytałem jedynie czy kolega nie ma jakichś problemów i zaległości edukacyjnych, to wszystko w trosce o jego przyszły rozwój psychofizyczny :-)

i takie małe ps - jeśli ktoś nie chce czytać, to niech nie czyta, a głupie komenty zostawi dla siebie. jak temat o opowiadaniach, to się należy spodziewać opowiadań a nie przepisów na przyrządzenie kurczaka w warzywach :-/


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 18 lut 2008, o 23:23 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 wrz 2007, o 15:24
Posty: 637
Lokalizacja: Czwa/Wrocław
Jeśli macie jakieś opowiadania wrzucajcie na blog króliczka :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 lut 2008, o 15:53 
Offline
Mistrz seksu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lis 2007, o 21:39
Posty: 1544
Lokalizacja: Częstochowa/ Luton
No dobrze, opowiadania opowiadaniami.... a teraz wchodzimy w niepotrzebną dyskusje... Czy one są długie, no nie da się ukryć że tak ale przecież w książkach mamy o wiele więcej do czytania :mrgreen: (Jeśli je oczywiście czytamy)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Opwiadania różne - sex w pracy
PostNapisane: 17 wrz 2008, o 09:22 
Offline
Króliczek

Dołączył(a): 22 sie 2008, o 10:03
Posty: 13
Witajcie!

ObrazekNiestety skończyły się wakacje i pora wrócić do pracy. Nie ma się jednak czym martwić, bo to właśnie w pracy zawiązuje się najwięcej romansów. Ma tu również miejsce najwięcej przypadkowych kontaktów seksualnych – począwszy od obmacywania po tyłku, a skończywszy na obciąganiu pod biurkiem. Sama często bzykam się w pracy, ale to oczywiście nie jest dobry przykład, bo seks należy do moich obowiązków.
Newsy ze świata pięknych kobiet -http://www.pinkpress.pl/index.php?option=com_content&task=section&id=1&Itemid=2
Redaktorka Ola :gili:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Filmy erotyczne Sex Sex fotka Filmy erotyczne Anonse erotyczne Darmowe filmy erotyczne Darmowe filmy porno Filmy erotyczne Filmy porno sex filmy porno sex fotka
[ Time : 0.282s | 14 Queries | GZIP : On ]