Zrobiło się cieplej i od razu na ulicach jest na kim albo na czym zawiesić oko.
Postaram się nakreslić zatem za jakimi kobietami oglądam się na ulicy. A przyznam się że o ile idę sam to zdarza mi się to często.
Jeśli chodzi o włosy to nie tyle kolor ma dla mnie znaczenie co ich długość. Podobają mi się dziewczyny z długimi, zadbanymi, pachnącymi włosami, takimi co to mogą pomuskać męski policzek i sprawić że że facet zaczyna myśleć tylko o jednym. I choć kolor jednak nie ma dla mnie aż takiego znaczenia co długość to jednak sam nie wiem czemu ale bardziej mnie pociągają brunetki.
Jeśli chodzi o wzrost to wolę jednak dziewczyny wysokie (może także dlatego że sam jestem wysokim facetem).
Co do szczupłości albo grubości to jest to chyba trochę pojęcie względne i nie wiem co masz dokładnie na myśli pod poszczególnymi pojeciami ale na pewno nie kręcą mnie w ogóle dziewczyny w typie wychudzonych top modelek. Najfajniejsze są po prostu dziewczyny normalnej budowy ciała. Poza tym to idealna dziewczyna to taka która ma czym oddychać i na czym siedzieć i takie mnie kręcą najbardziej.
Jak widzę fajną dziewczynę na ulicy to jej w oczy nie zaglądam więc kolor oczu nie ma tu znaczenia.
Zwracam też uwagę na nogi. Jeśli są smukłe a łydki tak fajnie wykształcone to dziewczyna ma kolejny plus.
No i jak każdy facet lubię patrzeć na biust. Ech to jest to co tygrysy lubią najbardziej. Takie jędrne C albo małe D.
A na koniec zostawiłem rarytasik czyli ... kobiecy tyłeczek. Kiedyś myślałem że piersi to jest coś na co najczęsciej będę się gapił ale z czasem moje zafascynowanie przeszło na damski tyłeczek. I w jakiś sposób chyba nawet podświadomie widząc piękną kobietę na ulicy to staram się choć przez chwilę spojrzeć jak poruszają się jej pośladki podczas gdy ona jest w ruchu a ciasne spodnie opinają jej słodki rozkoszny tyłeczek.
Nie pisałem tutaj nic o charakterze itp gdyż tak to już jest że widząc kogoś na ulicy niestety ale możemy go ocenić tylko po wyglądzie, a charakter można poznać dopiero po bliższym kontakcie.